Na koncert nie pojechałam..
Siedzenie w domu przyprawia mnie o zawroty głowy, tj. pierdzielca dostaję. Hm.. czytam "Kapuściński. Non-fiction" Domosławskiego i w kolejce czeka "Długi marsz" Rawicza. Non fiction jest genialne, ale
i grube, nie mogę przebrnąć.. Bo książki nie da się przeczytać na raz, bo daje do myślenia ;]
Powtarzam biologię. Od sierpnia mogłabym się wziąć i za chemię..
Byłoby idealnie, gdybym zdążyła powtórzyć biologię i przeanalizować chemię, która czeka mnie od września. Ale się zobaczy.. jak nie można dobrze odpocząć, to może nadrobię zaległości.
* * *
Mam czasem dosyć, leków, ograniczeń i kucia.. ale trzeba iść dalej, chyba trzeba wierzyć, że wszystko będzie okey.. Może nawet sobie to wmawiać, życie wydaje się wtedy lżejsze, przyjemniejsze.
Tylko w sumie trochę boli gdy realia przygniatają marzenia. No ale coś za coś. Muszę sobie znaleźć jakąś odskocznię od wszystkiego.
Kiedyś to był rower.. teraz rower jest także, ale nie zawsze mogę pojeździć tyle by odskoczyć..
A szkoda..
Drugą odskocznią była i w sumie jest muzyka. Śpiewanie.. niestety od września się skończy. Słuchać jeśli znajdę chwilę mogę nadal, ale śpiewać już niekoniecznie.(przecież niektórym przeszkadza :D).
W skrócie.. muszę znaleźć pomysł na siebie.!
Hm.. zastanawiam się, czy dobrze wybrałam szkołę..
czy mi się ten profil na przyszłość przyda..
bo co ja mogę robić po bio-chemie?
Medycyna? Nie.. to nie dla mnie.
Ostatnio popadam w monotonię.. szybko się nudzę, na nic nie mam ochoty.. I popadam w marzenia.. nie dobrze.
Beata Bednarz- Pasja miłości.
"Czy wierzysz, że
On zdradzony jak nikt, zraniony jak nikt
Miał siłę aby iść, z miłością niosąc krzyż
Kto może pojąć dziś, jak wielki był to cud.
Barankiem stał się Bóg. Jezus mój."